Jako, że bezsensowne błądzenie po labiryncie przeróżnych teorii spiskowych zaczęło mnie nudzić, postanowiłam trzymać głowę bliżej ziemi.
Z tej okazji podjęłam wyzwanie, a mianowicie:
stanie na głowie.
Postanowiłam stworzyć listę swoich marzeń, wyzwań, w których pragnę sprawdzić swoje możliwości. Tak, to mnie kręci. Uczucie strachu możliwego do opanowania i pokonania, przyspieszony oddech, przypływ adrenaliny i samozadowolenie, jeśli się uda... Lub przymus, żeby spróbować jeszcze raz! Wtedy czuję, że żyję. Jest inaczej: przyspieszone tętno rozgrzewa zwykły trupi jad w żyłach, jak by zombie dostało leczniczy zastrzyk i w sekundę przemieniło się w sprintera w biegu rozkminiającego zagadnienia z fizyki kwantowej.
Wracając do teorii spiskowych... Ciąży na mnie dziedzictwo kulturowe, bariera oddzielająca mnie od pełnego wrażeń życia hedonistki. Odziedziczony hormon cierpiętniczego winkelriedyzmu przekazuje mózgowi zniekształcony obraz rzeczywistości. Czytam wiadomości i nie jestem pewna, czy to ja, czy jednak hormon zbiorowy nadinterpretuje fakty? Zastanawiam się, czy nadal żyję na tej samej Ziemi co pozostali ludzie? Kiedyś mnie to strasznie frustrowało. Obecnie czuję, że uległam znieczulicy - to taki wentyl bezpieczeństwa przed zagrożeniem ze strony opinii i oczekiwań większości - tak zwanej demokracji.
Tak, w sumie jestem zwolenniczką pewnej teorii spiskowej. Tymi spiskami są demokracja parlamentarna i kapitalizm. Mamy XXI wiek, sporo się zmieniło społecznie, technologicznie, środowiskowo. Mamy nowe problemy, jak np. społeczeństwa sterowane Pokemonami. Myślę, że najwyższy czas pomyśleć nad czymś nowym. Od końca XIX wieku nie kojarzę żadnych górnolotnych idei społecznych czy ekonomicznych. Cały czas wbija się nam w głowy, że osiągnęliśmy ideał, a cała energia jest skupiona na dostarczeniu dowodów, że lepiej się już nie da. Jestem przekonana, że te sławetne 10% ludzkości nadal odcina kupony od odmóżdżania pozostałych 90%.
Tak, w sumie jestem zwolenniczką pewnej teorii spiskowej. Tymi spiskami są demokracja parlamentarna i kapitalizm. Mamy XXI wiek, sporo się zmieniło społecznie, technologicznie, środowiskowo. Mamy nowe problemy, jak np. społeczeństwa sterowane Pokemonami. Myślę, że najwyższy czas pomyśleć nad czymś nowym. Od końca XIX wieku nie kojarzę żadnych górnolotnych idei społecznych czy ekonomicznych. Cały czas wbija się nam w głowy, że osiągnęliśmy ideał, a cała energia jest skupiona na dostarczeniu dowodów, że lepiej się już nie da. Jestem przekonana, że te sławetne 10% ludzkości nadal odcina kupony od odmóżdżania pozostałych 90%.
A tym czasem: pam pa ram pam paaaammmm :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz